Posted by Bezimienny on Sty 7, 2016

Makler giełdowy (ELLERT) – zawartość pudełka

Pudełko gry planszowej Makler giełdowy, wydanej w latach 80. XX wieku, wydawca nieznany

„Makler giełdowy” trafił do mojej kolekcji bardzo niedawno, choć sam tytuł jest mi znany już od wielu lat. Swego rodzaju ironią losu jest to, że w przeszłości za każdym razem, kiedy próbowałem znaleźć egzemplarz na sprzedaż, trafiałem wyłącznie na jedną sztukę i zawsze mnie ktoś przelicytował albo ubiegł, a tu nagle dwa tygodnie temu (tuż po Bożym Narodzeniu), kiedy w ogóle nie miałem w planach wydatków na gry planszowe, na portalach aukcyjnych aż się zaroiło od „Maklerów giełdowych”: w sumie wystawione były aż 4 egzemplarze gry. Jeden z nich udało mi się kupić za niecałe 20 złotych w aukcji, w której byłem jedynym licytującym…

Najgorzej zachowało się pudełko, które pewnie rozpadłoby się na fragmenty, gdyby nie spora ilość taśmy izolacyjnej (usunąłem z obu części pudełka w sumie ponad 2,5 metra taśmy!), którą poprzedni właściciel je posklejał. Zawartość za to przetrwała w stanie graniczącym z idealnym, co jest o tyle zaskakujące, że po planszy wyraźnie widać, że ten „Makler giełdowy” był intensywnie użytkowany – zachowały się nawet zapisy z ostatniej rozegranej partii. Ponieważ na planszy wyraźnie napisano, żeby do pisania po niej używać wyłącznie kredki świecowej, a do jej ścierania mokrej ściereczki, postanowiłem sprawdzić, czy na przykład wilgotny ręcznik papierowy sobie ze wspomnianymi zapisami poradzi. I tu przeżyłem szok, bo nie poradził sobie zupełnie, przez co zacząłem podejrzewać, że zapisy były jednak robione czymś innym niż kredka świecowa (i stąd taka niska cena wywoławcza gry), ale spróbowałem mokrej ściereczki – zapisy zeszły bez większych problemów…

Swoistą ciekawostką jest to, że nigdzie na pudełku ani w instrukcji (a tym bardziej w Internecie) nikt nie przyznaje się do stworzenia tej wersji wydanego w 1971 roku po raz pierwszy tytułu „Executive Decision”. Opisywany „Makler giełdowy” to jego polski klon (włącznie z grafiką na pudełku), a jedynym, bardzo nikłym i póki co prowadzącym donikąd tropem, jest zawarta w instrukcji drobna wzmianka o podmiocie odpowiedzialnym za druk: była to Mała Poligrafia z Michalina oraz powszechnie powtarzające się informacje o tym, że to gra z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.*

Możliwe, że jakieś światło na sprawę rzuciłaby naklejka produktowa ze spodu pudełka, ale w moim egzemplarzu zachowały się jej tylko strzępki, na których jedynym odczytywalnym fragmentem są litery „WKZ”. Jeśli więc ktoś dysponuje informacjami na temat wydawcy albo zachowaną naklejką produktową ze spodniej strony pudełka, to zapraszam do kontaktu, może wspólnymi siłami rozwikłamy tę tajemnicę.

Jeśli chodzi o kompletność, to mój „Makler giełdowy” jest dość typowym przedstawicielem planszówek wydawanych w okresie PRL, czyli instrukcja sobie, a zawartość sobie. Sama instrukcja zawiera naprawdę szczegółowy spis tego, co w pudełku powinno być, bez problemu więc przekonałem się, że oprócz oryginalnej kredki świecowej i 10 gumek brak mi 5 kart Surowców standardowych (powinno być 30, jest 25). Brak dość dotkliwy, ale myślę, że dałoby się grać mimo to – w razie konieczności zawsze można zastosować metodę ręcznego dorobienia tych brakujących kart. Naprawdę ciekawie zaczęło się robić dopiero w chwili, gdy zabrałem się za liczenie banknotów i Kart Operacji Maklera, bo w absolutnie każdym przypadku miałem inną liczbę „papierków” niż ta podana w instrukcji! Tak więc mam 154 Karty Operacji Maklera, których powinno być 150 i odpowiednio 28 banknotów o nominale 1, 27 o nominale 5, 32 o nominale 10, 33 o nominale 50, 28 o nominale 100 i 24 o nominale 500. To sprawia, że zamiast 17475 jednostek walutowych mam ich tylko 16933. Nie podejrzewam jednak, aby którykolwiek z oryginalnych banknotów został zagubiony – problemy tego rodzaju miałem już kiedyś z wydanym znacznie później „TransSolarem”, w którym także liczba banknotów w pudełku z nową grą była inna niż to, co podawała instrukcja. Najwyraźniej ponad 20 lat temu maszyny odpowiedzialne za przeliczanie papierowej waluty do gier nie były szczególnie precyzyjne…

AKTUALIZACJA 16.01.2015:

Nie wiem, czy kiedykolwiek będę się w stanie odwdzięczyć Panu Michałowi Stajszczakowi za jego bezinteresowną pomoc, bo i w przypadku „Maklera giełdowego” nie poprzestał jedynie na informacjach zamieszczonych w znajdującym się poniżej przypisie. Pan Michał wykonał prawdziwie detektywistyczną pracę i podzielił się ze mną jej efektami. Oto one:

– wszystko wskazuje na to, że opisany przeze mnie „Makler giełdowy” został wydany przez Drukarnię Ellert. Za taką tezą przemawia fakt, że wydany w roku 1986 „Detektyw” (opisany tutaj), będący podróbką „Cluedo”, oficjalnie został wydany przez Spółdzielnię Rzemieślniczą Otwock, jednak na pudełku znajduje się logo Drukarni Ellert, a instrukcja do „Detektywa” została wydrukowana przez Małą Poligrafię Michalin w liczbie 5000 egzemplarzy (tak samo, jak instrukcja do „Maklera…”).

– Ellert w drugiej połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był wydawcą „Super Monopoly” (czyli polskiej podróbki klasycznego „Monopoly”), a być może i innych tytułów. Skoro więc miał w ofercie jedną podróbkę światowej klasyki, to istnieje spora szansa, że „Makler giełdowy” też został wydany przez Drukarnię Ellert.

Dopóki więc nie otrzymam odpowiedzi na napisanego maila od kogoś z Drukarni Ellert (bo drukarnia istnieje i funkcjonuje po dziś dzień) „Makler…” będzie figurował jako gra wydana właśnie przez wspomnianą firmę.

Poniżej podaję ilości poszczególnych elementów „Maklera giełdowego” – są to wartości minimalne, których należy spodziewać się w pudełku z kompletną grą:

– zmywalna plansza (czyli Tabela cen i decyzji giełdowych)
– instrukcja (zawierająca dokładny spis elementów)
– 150 Kart Operacji Maklera (drukowanych dwustronnie na dość cienkim papierze)
– plastikowa wypraska na elementy gry
– 10 gumek (do spinania poszczególnych elementów)
– 1 kredka świecowa do prowadzenia zapisów na planszy**
– bilety płatnicze o nominałach:

– 1 (kolor żółty) – 25 sztuk
– 5 (kolor jasnobrązowy) – 30 sztuk
– 10 (kolor niebieski) – 30 sztuk
– 50 (kolor różowy) – 30 sztuk
– 100 (kolor fioletowy) – 30 sztuk
– 500 (kolor ciemnobrązowy) – 25 sztuk

– 90 kart Surowców, w tym:

– 30 x Surowce najwyższej jakości (kolor czerwony)
– 30 x Surowce wysokiej jakości (kolor niebieski)
– 30 x Surowce standardowe (kolor zielony)

———————————————-

* Pan Michał Stajszczak, zapytany przeze mnie o ten tytuł, również nie był w stanie powiedzieć, kto go wydał i kiedy, podzielił się natomiast informacją, że była jeszcze jedna gra o dokładnie tym samym tytule, wydana w maju 1994 roku przez Wydawnictwo „Hossa” (ale była ona diametralnie różna od „Executive Decision” pod każdym innym względem) oraz że była w tamtym okresie na rynku także gra „Giełda” (której później zmieniono nazwę na „Czerwone szelki”), wydana przez jakąś firmę z województwa lubelskiego.

** według rozmaitych źródeł wykopanych w Internecie kredka świecowa nie sprawdza się dobrze i zdecydowanie lepszym wyborem są współczesne flamastry do ścierania na sucho. Wprawdzie posiadam „Maklera giełdowego”, ale wolę nie weryfikować na nim tej informacji, innym posiadaczom zalecałbym również mimo wszystko dużą ostrożność z tego typu rewolucjami – bądź co bądź ta gra to zabytek wydany w zaledwie 5000 egzemplarzy…

Post a Comment

4 komentarze to “Makler giełdowy (ELLERT) – zawartość pudełka”

  1. mk pisze:

    Mam prawie kompletna grę, niestety brakuje instrukcji. Czy jest opcja, żeby umieścić zasady gry na portalu?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *